Wielokulturowy Cmentarz Rakowicki

Zapraszamy Cię na wspólny wirtualny spacer po Cmentarzu Rakowickim. Mamy nadzieję, że ten krótki tekst zachęci Cię do zgłębienia tajemnic najsłynniejszego krakowskiego cmentarza, jak i do odbycia realnego spaceru – zwłaszcza, że nadchodzi listopad – miesiąc zadumy.

Dziś sobie tego nie uświadamiamy, ale średniowieczny Kraków był miastem cmentarzy. Praktycznie przy każdym kościele w obrębie murów, jak i poza granicami miasta znajdował się cmentarz, przy których chowano wiernych związanych z danym kościołem. Jednym z większych cmentarzy znajdował się przy kościele Mariackim – najważniejszej parafii miejskiej. Sytuacja zmieniła się dopiero w 1795 r, gdy Kraków, na skutek III rozbioru Polski znalazł się w granicach monarchii habsburskiej. Na terenie cesarstwa obowiązywał edykt cesarza Józefa II z 1784 r. który nakazywał zamykanie cmentarzy przykościelnych i kładł na władze miejskie obowiązek organizowania przestrzeni poza miastem z przeznaczeniem na cele funeralne.

 

Początki Cmentarza Rakowickiego

W Krakowie zdecydowanie nie spieszono się z realizacją zaleceń edyktu. Dopiero w 1800 r. zapoczątkowano realne prace nad urządzaniem cmentarza. Wówczas wykupiono od karmelitów bosych 10 morgów gruntów folwarku Bosackie i w styczniu 1803 r. otwarto cmentarz. Pierwszy pogrzeb odbył się 18 stycznia 1803 r., kiedy to pochowano młodziutką kobietę, Apolonię z Lubowieckich Bursikową. Tablica wisi na murze cmentarnym po prawej stronie, i jest ciekawym przykładem modnej wówczas poezji cmentarnej, często nie najwyższych lotów:

Pod śmiertelnym głazem, który ją okrywa,
Z Lubowieckich Bursika żona spoczywa.
   Pierwsza z obywatelek w dziewiętnastym roku,
   Zaległa to miejsce z Istoty wyroku.
   Miłość ku rodzicom, cnota nie z zarobkiem,
   Te są Bursikowy wieczystym nagrobkiem.
   Przechodniu, wznieś modły do Istoty tronu,
   Tej duszę umieści w gronie swych Syonu.
   Prosi usilnie, żebrze, racz dać, Boże Panie,
   Apolonii duszy wieczne spoczywanie.
   Umarła dnia 15 stycznia 1803.

Trzeba pamiętać, że pierwsze pochówki były ziemne. Władze austriackie nie zezwalały na masywne nagrobki, gdyż w myśl ówczesnej wiedzy medycznej miały utrudniać proces rozkładu ciał. Dopiero z czasem przybywało pięknych nagrobków, które do dziś stanowią ozdobę Rakowic.

Inżynierowie, browarnicy, profesorowie…

Przy tablicy Apolonii Bursikowej znajduje się wydeptana ścieżka, którą warto podążyć – oto najstarsza część cmentarza. Po drodze mijamy nagrobek Etienne Humberta, architekta, protegowanego księżnej Izabeli Lubomirskiej, która sprowadziła go z Paryża, by pracował przy przebudowach jej rezydencji. Ostatni król Polski, Stanisław August Poniatowski mianował go budowniczym królewskiego miasta Krakowa. Jego dziełem jest współautorstwo kształtu Kopca Kościuszki, oraz założenie Instytutu Technicznego (obenie Zespołu Szkół Mechanicznych nr 1). Niedaleko stąd można znaleźć nagrobek pisany cyrylicą, upamiętniający carskiego żołnierza, zmarłego w Krakowie w 1848 r. Uwagę zwraca duże mauzoleum rodzinny Jennych Johnów. Rodzina Jennych pochodziła ze szwajcarskiego kantonu Glarus, zaś rodzina Johnów z niemieckiej Kolonii. Założyli oni słynny browar, który do dziś funkcjonuje przy ul. Lubicz.

Blisko już do grobu rodziny Estreicherów, jednej z najbardziej zasłużonych dla Uniwersytetu Jagiellońskiego familii. Protoplasta rodu, Dominik Oesterreicher, pochodzący z Igławy student rzymskiej Akademii św. Łukasza, przyjął zaproszenie ks. Hugona Kołłątaja i zamieszkał w Krakowie, nauczał rysunku na uniwersytecie. Jego potomkowie przyjęli nazwisko Estreicher, by łatwiej było wymawiać. Wśród nich znaleźć można Karola Józefa, założyciela Bibliografii Estreicherowskiej, Stanisława, profesora prawa zamordowanego w KL Sachsenhausen jak i Karola Jr., sekretarza gen. Sikorskiego, odpowiedzialnego za rewindykację polskich dóbr kultury po II wojnie światowej i charyzmatycznego dyrektora Muzeum Collegium Maius UJ. Kolejną rodziną na szlaku, jest familia Szarskich. Byli spolonizowanymi Żydami, pierwotnie piszącymi się Feintuch. Jednak, gdy nabyli na rynku głównym kamienicę Szarą, to przyjęli od niej nowe nazwisko. Zawodowo prowadzili bardzo rozległe interesy kupieckie. Niedaleko stąd już widać sylwetkę kaplicy cmentarnej Zmartwychwstania Pańskiego.

Wokół kaplicy cmentarnej

Niewielu wie, że kaplica pełni również funkcję mauzoleum rodziny Helclów. Rodzina Hőltzel von Sternstein przybyła z Austrii na Podgórze, gdzie szybko dorobiła się majątku, ale również się spolonizowała i przyjęła nazwisko Helclów. Byli zaangażowani w pomoc powstańcom z 1831 r., ufundowali Szpital dla dzieci św. Ludwika (obecnie budynek UEK), Dom dla Ubogich (Zakład im. Helclów) jak i właśnie kaplicę na cmentarzu. W pobliżu kaplicy znaleźć można grób Gustawa Ehrenberga, nieślubnego syna cara rosyjskiego Aleksandra I i Polki Heleny z Dzierżanowskich. Jako nieślubne dziecko, Gustaw został oddany na wychowanie rodzinie młynarza, a później rodzinie ministra von Mohrenheima. Kształcił się w Liceum Warszawskim jak i na Uniwersytecie Jagiellońskim. Zaangażował się w pracę konspiracyjną w Stowarzyszeniu Ludu Polskiego, i został skazany na katorgę syberyjską, dokąd wysłany został w 1838 r. Z Syberii powrócił po dwudziestu latach, jednak w 1859 r. został ponownie aresztowany i więziony w twierdzy brzeskiej (Brześć n/Bugiem). Po wyjściu z twierdzy poślubił Felicję z Pancerów i wyjechał do Krakowa, gdzie zamieszkał w kamienicy przy ul. Długiej 3. Tam też zmarł w 1895 r.

Niedaleko również znajduje się mauzoleum rodziny Pollerów, których protoplastą był Austriak Kasper Poller. Jak głosi legenda, w 1809 r. stał na posterunku w Krakowie, gdy nadeszły wojska ks. Józefa Poniatowskiego, w związku z tym pozostał w mieście, i założył gospodę Pod Kotwicą późniejszy słynny hotel Pollera. Gdy Austriacy wrócili do miasta, to oskarżyli Pollera o dezercję. Poller wybronił się jednak stwierdzeniem, że to przecież armia austriacka uciekła, gdy on stał na posterunku! Ważną postacią pochowaną przy kaplicy był również Feliks „Maggha” Jasieński, ogromny miłośnik kultury japońskiej, który swe bogate zbiory sztuki dalekiego wschodu ofiarował Muzeum Narodowemu w Krakowie.

W jednej z bocznych alejek można znaleźć groby niezwykle zasłużonych dla Krakowa prezydentów doby autonomicznej – Józefa DietlaMikołaja Zyblikiewicza. Józef Dietl, syn austriackiego urzędnika i polskiej szlachcianki był lekarzem, specjalizował się w balneologii (leczeniu uzdrowiskowym). Dzięki niemu powstały uzdrowiska w Szczawnicy, Krynicy-Zdroju czy też Iwoniczu-Zdroju. W 1865 r. został usunięty z funkcji rektora UJ pod zarzutem polonizowania uniwersytetu. Już w 1866 r. został jednak wybrany na pierwszego, autonomicznego prezydenta Krakowa. Kraków dzięki niemu uzyskał planty dietlowskie (ob. ul. Dietla), ukończenie kanalizacji, założenie Akademii Umiejętności. Jego następcą w 1874 r. został Mikołaj Zyblikiewicz. Pochodził z grekokatolickiej rodziny rusińskiej spod Sambora, ukończył prawo i pracował jako adwokat. Dodatkowo udzielał się politycznie, był posłem na Sejm Krajowy jak do wiedeńskiego Parlamentu. Kraków za jego rządów otrzymał Straż Ogniową, kryptę zasłużonych na Skałce, utworzył Galicyjski Bank Krajowy.

Żydzi, ewangelicy, prawosławni

Gdy podejdziemy pod grobowiec Jana Matejki, notabene syna Czecha z Roudnicy k. Hradec Královégo; po prawej stronie zauważyć można masywny grobowiec oo. dominikanów i ss. dominikanek. Tam została pochowana s. Magdalena Maria Epstein, urodzona na zamku w Pilicy, w rodzinie zamożnych, żydowskich fabrykantów wyznania katolickiego. Gdy jej rodzice umarli, zaangażowała się w działalność pielęgniarską, w 1911 r. założyła pierwszą na polskich ziemiach Szkołę Pielęgniarek. Była bardzo aktywną sanitariuszką na frontach I Wojny Światowej, jak i w Powstaniach Śląskich. Gdy w 1921 r. ze względów finansowych zamknięto jej szkołę pielęgniarską, panna Epstein wywalczyła dotację Fundacji Rockefellera i w 1925 r. utworzyła Uniwersytecką Szkołę Pielęgniarek i Higienistek, obecnie część Collegium Medicum UJ. W 1931 r. zrezygnowała z dyrektorowania placówce, porzuciła życie świeckie i wstąpiła do klauzurowego zakonu ss. dominikanek na Gródku, gdzie przetrwała okupację i zmarła w 1947 r. Co ciekawe, obecnie dominikanki starają się o jej wyniesienie na ołtarze. W tym samy grobowcu pochowany jest również o. Joachim Badeni, syn dyplomaty hr. Jana Badeniego oraz szwedzkiej arystokratki Alicji z domu Ankarcrona. Po śmierci ojca, matka Joachima poślubiła arcyksięcia Karola Olbrachta Habsburga, a sam chłopiec wychowywał się na dworze Habsburgów żywieckich. W 1944 r. wstąpił do dominikanów. W okresie PRL-u był niezwykle popularnym duszpasterzem akademickim. Ojciec Badeni zmarł w 2010 roku.

W kwaterze 47-M znajdziemy piękny nagrobek Oskara Kolberga, człowieka, który podłożył podwaliny pod nowoczesne badanie polskiej etnografii. Urodził się w Przysusze jako syn ewangelika z Meklemburgii oraz Francuzki. Wychowywał się w Warszawie, gdzie w dzieciństwie poznał Fryderyka Chopina. Tak jak wspomniany wcześniej Gustaw Ehrenberg, był uczniem Liceum Warszawskiego, a później pracował w zarządzie Kolei Warszawskiej. Hobbystycznie komponował utwory, więc poszukiwał inspiracji muzycznych na podwarszawskich wsiach. Odkrył, że kultura ludowa kryje nieprzebrane bogactwa melodii i zwyczajów, zaczął więc wędrować po ziemiach polskich i zbierać materiały. W związku z tym powstało dzieło jego życia które wydano w l. 1839-1885 w 86 tomach, pod długim tytułem „Lud. Jego zwyczaje, sposób życia, mowa, podania, przysłowia, obrzędy, gusła, zabawy, pieśni, muzyka i tańce”. Zmarł w 1890 r. w Krakowie, upamiętniony jest również tablicą pamiątkową w kościele ewangelickim św. Marcina przy ul. Grodzkiej.

Teraz musimy przejść spory kawałek cmentarza, by dojść do nowszej, powojennej części, zwanej Aleją Zasłużonych. Tam pochowane są między innymi postacie związane z kulturą, jak Jonasz Stern, malarz, który dwukrotnie uciekł przed śmiercią w getcie lwowskim. Po wojnie Stern został profesorem Akademii Sztuk Pięknych. Uwagę zwraca również piękny drewniany prawosławny krzyż na mogile Jerzego Nowosielskiego, pochodzącego z łemkowskiej rodziny z Odrzechowej słynnego malarza. Był wychowany w obrządku grekokatolickim, jednak zafascynowany teologią ikony przeszedł na prawosławie. Stworzył nowatorską szkołę malowania ikon, z zachowaniem prawideł religijnych, jednak przy niezwykle nowoczesnym sposobie ujmowania świętych. W Krakowie warto zobaczyć jego dzieła w prezbiterium kościoła Niepokalanego Poczęcia NMP na Azorach. Za aleją zasłużonych znaleźć można grób Bohdana Łepkiego, Ukraińca z Krogulca k. Husiatynia. Był aktywnym działaczem ukraińskim, udzielał się w stowarzyszeniu „Watra”. Pod wpływem spotkania z narodowym poetą ukraińskim Iwanem Franką, sam zaczął publikować swe wiersze i prozę. Od 1899 r. mieszkał w Krakowie, i jego mieszkanie stało się centrum kulturalnego życia Ukraińców krakowskich. Od 1925 r. był profesorem UJ, zmarł w 1941 r.

Spacer warto zakończyć przy grobie Wisławy Szymborskiej, zmarłej w 2012 r. noblistki, jednej z najsłynniejszych polskich poetek XX wieku. Zażyczyła sobie pochówku w obrządku świeckim i na cmentarzu w grobie rodzinnym, gdyż była świadkiem gorszących dyskusji związanych z pochówkiem Czesława Miłosza na Skałce.

Podsumowanie

Dziękuję za wspólny spacer po Cmentarzu Rakowickim. Oczywiście, jest to tylko pewien fragment z dziejów osób pochowanych na Cmentarzu Rakowickim. Ten krótki spacer daje jednak świadectwo tego, jak bardzo wielokulturowy, wieloreligijny i międzynarodowy był i jest do dziś Kraków.

Podobał Ci się artykuł? Wypełnij krótką ankietę do celów sprawozdawczych! Będzie to dla nas bardzo pomocne, a Tobie zajmie 2 minuty!

Autor tekstu: Marcin Klemenski, Krakolodzy. Przewodnicy po Krakowie.

Artykuł jest częścią projektu „Wiele kultur – jeden Kraków”. Projekt dofinansowany ze środków Programu Fundusz Inicjatyw Obywatelskich, Województwa Małopolskiego i Gminy Kraków.